wtorek, 29 września 2015

Dzień pierwszy

Jestem początkującym poszukiwaczem. Takim śmiesznym gościem co to biega po polach i lasach z wykrywaczem metali, ekploratorem, itd.. określeń jest wiele. Swój pierwszy wykrywacz kupiłem dopiero jakieś 2 miesiące temu, więc wszystko jest dla mnie wciąż nowe, łącznie ze środowiskiem innych poszukiwaczy w które dopiero wszedłem.
O środowisku wypadałoby napisać parę słów, które być może przydadzą się innym początkującym. Przede wszystkim - środowisko poszukiwaczy czy też eksploratorów jest bardzo hermetyczne, nie wchodzi się w nie ot tak z ulicy, i dzieje się tak z całkiem konkretnych powodów. Po pierwsze i najważniejsze - trzeba sobie jasno uświadomić że hobby to, a mianowicie poszukiwania z wykrywaczem metali, jest w świetle obecnie obowiązujących przepisów NIELEGALNE. Rożne są szczegółowe interpretacje przepisów, jednakże jak to w naszym prawie - gdy Pan Policjant, prokurator czy inna osoba władna będzie się trzymała ściśle litery prawa, i zinterpretuje przepisy na naszą niekorzyść - będziemy mieli kłopoty. Oczywiście możemy dochodzić swoich racji w sądzie. Sytuacja pogarsza się gdy zostaniemy złapani "na gorącym uczynku", z kieszenią wypełnioną znalezionymi monetami, albo nie daj boże z niewypałem czy zardzewiałym VISem za pasem, gdzieś na polu rolnika który (słusznie) rozeźlony naszym wtargnięciem bez pytania na jego ziemie wezwał patrol. Znane są takie przypadki i ich skutki - bardzo negatywne dla takiego poszukiwacza. Tak że ... jest to pierwsza przyczyna - nigdy nie wiesz kim naprawdę jest ten "nowy" i jakie ma zamiary. Być może rzeczywiście jest świeżym pasjonatem i fajnym człowiekiem, a może też kimś kto wskutek braku odpowiedzialności, zawiści, czy urażonej ambicji narobi kłopotów wszystkim poznanym kolegom, 100% pewności nigdy się nie ma.
Drugi powód jest bardziej prozaiczny. Nowy poszukiwacz, jak to nowy, zazwyczaj niewiele wie i niewiele potrafi, ale ma zapał i będzie się uczył. Problem w tym że w środowisku poszukiwaczy największym dobrem i skarbem jest nie wykrywacz (choć jest ważny), nie znalezione już przedmioty (też są ważne), i nie zapał (oczywiście.. ważny również) ale tzw. "miejscówka", czyli miejsce w którym z jakiegoś powodu występuje w ziemi nagromadzenie historycznych artefaktów. Czy jest to pole dawnej bitwy, czy miejsce obozowania wojsk, czy może obejście dawno nieistniejącego domu, kościoła, karczmy itd - jeśli tylko wciąż tkwią tam metalowe przedmioty, miejsce to jest największym skarbem poszukiwacza. Taką miejscówkę, niespenetrowaną, nieznaną nikomu innemu, można eksplorować latami i wciąż znajdować nowe przedmioty. Co więcej, doświadczony poszukiwacz czy też grupa poszukiwaczy często ma nieformalne zezwolenie od właściciela miejscówki - pola, lasu czy też innego terenu, na poszukiwania i wykopki, pod warunkiem zachowania pewnej kultury poszukiwań. Oznacza to że poszukiwacz zasypuje po sobie KAŻDY wykopany dołek, unika czynienia szkód (nie niszczymy drzew, nie podkopujemy fundamentów, nie kopiemy na obsianym polu itd) i ogólnie pozostawia teren w stanie możliwie nienaruszonym.
Świeży poszukiwacz nie zna takich miejscówek, no bo w sumie skąd miałby znać. Do tego nigdy nie ma pewności czy po zabraniu go na "grupową" miejscówkę, czyli po podzieleniu się naszym skarbem, nie przyjedzie on sam albo ze swoimi własnymi kolegami następnego dnia, albo nocy, i nie tylko nie powykopuje co wartościowsze przedmioty, ale ogólnie zamieni teren w krajobraz iście księżycowy pozostawiając dziesiątki dołków i niszcząc co się nawinie. Po czymś takim pewne jest że właściciel terenu przegoni każdego poszukiwacza na 4 wiatry, w tym tą "porządną" grupę, a i w gorszym przypadku zapozna z patrolem lokalnej policji. Najcenniejszy skarb poszukiwacza może zostać bezpowrotnie stracony.
Stąd też do nowych w środowisku podchodzi się z dużą rezerwą i ostrożnością. Ale wystarczy odrobina wytrwałości, można zacząć od zalogowania się na jednym z ogólnopolskich forów, i znaleźć grupę ze swojej okolicy - tak właśnie zrobiłem. Złapać pierwszy kontakt, dać się poznać wstępnie na odległość. Później próbować załapać się na któryś z wyjazdów w ogólnie znane miejsca, zapoznać się z ludźmi osobiście, pokazać że kultura poszukiwań nie jest nam obca. Z czasem o ile jesteśmy normalnym człowiekiem, a nie wariatem z saperką czy nowym wcieleniem człowieka demolki, grupa nas zaakceptuje, dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem. A wtedy otwierają się zupełnie nowe możliwości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz